wycieczki z Bari

Słońce prawie cały rok, morze i tanie loty sprawiają, że Bari wśród Waszych podróżniczych kierunków pojawia się coraz częściej. I dobrze, bo to bardzo przyjemne miasto, w którym na nudę nie można narzekać. A żeby ułatwić Wam eksplorowanie tych okolic, podpowiadam dokąd wybrać na jednodniowe wycieczki z Bari bez samochodu. W końcu podróże to przede wszystkim doświadczanie i smakowanie. W każdej rozmowie z Wami, kiedy doradzam Wam w podróżach czy piszę dla Was plany i przewodniki, stawiam na to mocny akcent. O tym, czego warto spróbować w samym Bari i gdzie zjeść lokalne przysmaki możecie przeczytać w TYM artykule.

To gdzie pojechać na wycieczki z Bari?

Monopoli

To jest miasteczko równie często wybierane na bazę wypadową, co Bari. Najwygodniej dostać się do niego pociągiem ze stacji Bari Centrale. Podróż trwa nieco ponad 30 minut, a bilet kosztuje od 20 do 50 złotych, w zależności od tego jaki pociąg wybierzemy.

Ja bardzo lubię podróżować pociągami we Włoszech. Często połączenia między miastami są szybkie i niedrogie. Trzeba jednak pamiętać o kilku szczegółach, żeby nie zarobić mandatu. Bilety można kupić w automatach na dworcu albo online. Zanim wsiądziecie do pociągu, papierowe bilety należy skasować w kasowniku, który zazwyczaj umieszczony jest przed wejściem na peron. Bilety elektroniczne wymagają procedury tzw. check-in. Trzeba ją wykonać przed planową godziną odjazdu pociągu albo w aplikacji albo z linka, który dostaniecie w mailu potwierdzającym zakup.

Pierwsze kroki w Monopoli najpewniej skierujecie do Porto Antico, który jest na każdej pocztówce z tego miasta. Urocze niebieskie łódeczki na tle morza i charakterystycznej zabudowy naprawdę robią wrażenie. A wieczorem to miejsce jest przepięknie oświetlone i zamienia się w bardzo romantyczną miejscówkę. Po drodze usiądźcie na kawie na Piazza Garibaldi. Warto też trochę czasu poświęcić na plażę i kąpiel w morzu w Cala Vecchia albo chociaż na koktajl na Lido Bellifreschi.

wycieczki z Bari

Polignano a Mare

Jeśli Wasz pobyt jest krótki, Polignano warto połączyć z Monopoli. Jeździ tam ten sam pociąg, trzeba wysiąść chwilkę wcześniej. Miasteczko, w którym urodził się Domenico Modugno (ten, który śpiewał “Volare”) jest jednym z moich ulubionych miejsc w Apulii. Białe domki, przepiękne klifowe wybrzeże i morze o wyjątkowym kolorze – to wszystko tworzy atmosferę, do której bardzo szybko się tęskni. Kulinarny przewodnik po Polignano a Mare znajdziecie na moim blogu.

Altamura

Do Altamury dojedziecie pociągiem Ferrovie Apulo-Lucane. To pociągi regionalne, które również zawiozą was do Matery. Wejście na dworzec tych linii w Bari znajduje się po prawej stronie budynku dworca głównego Bari Centrale. Podróż do Altamury trwa około 75 minut, a bilet kosztuje 3,80 euro.

Oprócz tego, że miasteczko jest urocze, to zjecie tutaj rewelacyjną focaccię w piekarni Antico Forno Santa Chiara, która powstała w 1423 roku! I mogę śmiało powiedzieć, że to najlepsza focaccia, jaką zdarzyło mi się kiedykolwiek zjeść. W Antico Forno można też usiąść przy stoliku na zewnątrz, a do placka zamówić tagliere, czyli deskę tutejszych serów i wędlin.

Drugim miejscem, w którym zjecie przepyszne Tette delle Monache, czyli “cycki mniszek”, jest cukiernia Golosita di Pizzi Rosalba. Tette są ciastkiem, w którym krem (chantilly, cytrynowy lub crema pasticcera) otoczony jest mięciutkim i cienkim biszkoptem, a całość tworzy kształt piersi. Tylko dlaczego piersi mniszek? Istnieje legenda, według której deser stworzyły mniszki w hołdzie świętej Agacie, patronki Katanii i współpatronki Bisceglie w Apulii. Świętej Agacie odcięto pierś podczas tortur za karę, ponieważ nie uległa seksualnym prośbom rzymskiego prokonsula Quinziano.

Altamura

Matera

To już co prawda jest inny region, Basilicata, ale połączenia z Bari są tak dobre, że naprawdę warto odwiedzić to wyjątkowe miasto. Najlepszą opcją jest pociąg regionalny Ferrovie Apulo-Lucane, ten sam, o którym pisałam wcześniej. Podróż trwa niecałe dwie godziny, a bilet kosztuje 6 euro.

Gdy byłam w Materze po raz pierwszy, pamiętam jak ogromne wrażenie na mnie wywarła. Miasto wykute w skale jest absolutnym kuriozum dla nas, ludzi przyzwyczajonych do zupełnie innych warunków. W Sassi di Matera, bo tak się nazywa historyczna część miasta, całe rodziny mieszkały w jednej izbie razem ze zwierzętami, bez bieżącej wody i światła, w biedzie i strasznych warunkach sanitarnych. I to wcale nie tak dawno, bo jeszcze 60 lat temu! Nie trudno zgadnąć, że były to idealne warunki do rozwoju chorób, a umieralność noworodków wynosiła 40%. W 1927 roku Matera została stolicą regionu Basilicata, a w 1935 po raz pierwszy przyjechał tam lekarz i pisarz z Turynu Carlo Levi. Pierwsza wizyta wstrząsnęła nim tak bardzo, że wracał tam jeszcze wielokrotnie i robił wszystko, żeby poprawić warunki życia mieszkańców. W swojej książce “Chrystus zatrzymał się z czasach Eboli” opisał skrajne ubóstwo, dzieci tak chore, że nie mogły otworzyć oczu z powodu zakażenia. Levi nazwał Materę “hańbą Włoch” i porażką rządu centralnego, który południe kraju zostawił bez żadnego wsparcia, wszystko inwestując w północne regiony. Po drugiej wojnie światowej zaczęto budować nowoczesne bloki i przesiedlać ludzi. Dzisiaj jest wiele miejsc, które pokazują dawne życie, warto wejść do jednego z nich i poznać lepiej historię tego miejsca.

Matera

Alberobello

Do Alberobello najszybciej dojedziecie autobusem z Bari Largo Sorrentino za 3 euro. Bilet możne kupić w barze zaraz obok przystanku.

Alberobello nikomu przedstawiać nie trzeba, bo trulli, charakterystyczne domki, wyglądają z każdego miejsca, które reklamuje lub opowiada o Apulii. Dlatego też zazwyczaj jest tu tłoczno, a zrobienie instagramowego zdjęcia graniczy z cudem. Ale ja was wcale nie zniechęcam! Wręcz przeciwnie, przynajmniej raz trzeba tu być! Dużo opowiadać nie będę, bo na dniach powstanie wpis poświęcony w całości Alberobello i Locorotondo, to wam podlinkuję. Ale bardzo polecam usiąść przy stoliku na zewnątrz w Paco Wines przy kieliszku Negroamaro i zestawie przekąsek. Burrata polana kremem z octu balsamicznego skradła moje serce. A po zdjęcia i piękne widoki trzeba udać się na jakiś dach. Niektóre sklepiki czy kawiarnie mają tarasy na dachu, a ich klienci mogą tam wejść i podziwiać miasto z góry.

Locorotondo

Ten sam autobus, który jedzie do Alberobello, zawiezie was też do Locorotondo. W ostatnich latach Locorotondo stało się bardzo popularne w okresie bożonarodzeniowym. I wtedy to miejsce nadaje się do kręcenia rolek typu “oczekiwania vs. rzeczywistość”, ale mimo wszystko warto. Tylko pod żadnym pozorem nie w weekend! Bo wtedy jest tyle ludzi, że ciężko przejść ulicą. Miasteczko jest przeurocze, wybudowane na planie okręgu, maleńkie, a uliczki są tak przystrojone (nie tylko w święta), że wszystko razem tworzy niepowtarzalny klimat. Jeśli lubicie odkrywać lokalne smaki, polecam malutki wine bar Viniferia Vini e Affini i wino Susumaniello. To szczep, który rośnie właśnie w okolicach Locorotondo.

Te miasteczka opisane powyżej są takim kanonem i na pierwszy raz w tych okolicach, bez samochodu, łatwo osiągalne. Chociaż ja, mimo, że byłam w nich wielokrotnie, lubię wracać do tych miejsc. Tyle tylko, że teraz planuję wizyty w nich poza sezonem. Napiszcie w komentarzach o swoich wrażeniach z tej części Apulii!

Locorotondo

Piszę z pasji i miłości do Italii. Bardzo się staram, żeby treści, które przekazuję były rzetelne i sprawdzone. Jeśli podoba Ci się ten artykuł, będzie mi miło, jeśli się nim podzielisz z innymi. Zaobserwuj mnie też na Instagramie, gdzie na bieżąco pokazuję super miejsca we Włoszech. Grazie di cuore!

Zapisz się również na mój newsletter – Cartolline dall’Italia, czyli pocztówki z Włoch. Co jakiś czas będę przenosić Cię do słonecznej Italii opowiadając o pięknych miejscach, lokalnych przysmakach i włoskim winie.

Przeczytaj również:

Leave A Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *