Późne popołudnie, słońce grzeje jakby trochę lżej. Na głównym piazza malutkiego włoskiego miasteczka powoli zaczyna się robić tłoczno. Stoliki przed barem zapełniają się. Przychodzą młodsi i starsi, miejscowi i turyści, Włosi i nie Włosi. Gwar się rozchodzi między wielowiekowymi murami. Ludzie śmieją się i rozmawiają popijając najsłynniejsze w całym instagramie Aperol-Spritz lub lokalne wino.

Tak wygląda mój ukochany włoski zwyczaj – Aperitivo. Ale jak to się stało , że właśnie w Italii jest tak popularny? I jaki jest jego cel?

 

Aperitivo w starożytności

 

Sama jego nazwa pochodzi od słowa aperitivus – otwarcie. I rzeczywiście dziś jest wstępem, otwarciem kolacji. Pije się go w celu pobudzenia apetytu. I taki też był jego pierwotny cel. Hipokrates stworzył lekarstwo dla swoich pacjentów, których leczył z braku apetytu. Był to napój na bazie słodkiego białego wina, doprawiony chininą, absyntem i rutą. Z czasem Rzymianie poprawili jego smak dodając rozmaryn i szałwię. Jak widzicie, aperitivo było wtedy lekarstwem i takim też pozostało jeszcze przez wieki.

 

Jak to się stało w takim razie, że dziś jest po prostu przyjemnością i celebrowaniem chwili?

 

Wenecja i historia pewnego studenta

 

Wszystko zaczęło się w weneckim barze Grand Hotel Europa-Britannia w 1930 roku. Drinki wówczas przyrządzał Giuseppe Cipriani, którego skrytym marzeniem było otwarcie własnego baru. Jednymi z wielu gości hotelowych była trójka Amerykanów –student Harry Pickering wraz ze swoją ciotką i jej narzeczonym. Przez wiele tygodni cała trójka zaczynała dzień od drinka , kończyła dzień drinkiem i w zasadzie rzadko z baru wychodzili. Po dwóch miesiącach po ostrej kłótni ciotka wraz z narzeczonym wyjechali zostawiając biednego Harry’ego z górą niezapłaconych rachunków. Giuseppe widząc, że jeden z jego stałych klientów nagle przestał gościć w progach baru, któregoś dnia postanowił się dowiedzieć, co się stało. Usłyszawszy o długach chłopaka, pożyczył mu swoje oszczędności – 10 tysięcy lirów, co na tamte czasy było kwotą ogromną. Chłopak spłacił długi i zniknął za oceanem.  Po pewnym czasie jednak wrócił, aby oddać pożyczkę. Z wdzięczności za pomoc w trudnej sytuacji, dołożył od siebie dodatkowe 30 tysięcy lirów, aby Giuseppe mógł spełnić swoje marzenie. Kilka tygodni później otworzył swój bar niedaleko placu Św. Marka. Giuseppe do swoich drinków serwował zawsze różnego rodzaju przekąski, dziś zwane stuzzichini. Współcześnie ten zwyczaj jest popularny w całych Włoszech, najczęściej podawanym drinkiem jest Aperol Spritz, ale spróbujcie też Hugo czy Rossini.

Piszę z pasji i miłości do Italii. Bardzo się staram, żeby treści, które przekazuję były rzetelne i sprawdzone. Jeśli podoba Ci się ten artykuł, będzie mi miło, jeśli się nim podzielisz z innymi. Zaobserwuj mnie też na Instagramie, gdzie na bieżąco pokazuję super miejsca we Włoszech. Grazie di cuore!

Zapisz się również na mój newsletter – Cartolline dall’Italia, czyli pocztówki z Włoch. Co jakiś czas będę przenosić Cię do słonecznej Italii opowiadając o pięknych miejscach, lokalnych przysmakach i włoskim winie.

aperitivo

Przeczytaj również:

Leave A Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *