Co zjeść w Apulii? Przed wami lista najpyszniejszych przysmaków z tego regionu wraz ze wskazówkami, gdzie najlepiej ich spróbować.

Ostatnio obcas włoskiego buta zyskuje na popularności. Coraz więcej osób wybiera ten region jako cel swoich wakacji. Nic dziwnego, oprócz pięknego i czystego morza, Apulia wabi całorocznym słońcem, pysznym jedzeniem i serdecznością mieszkańców.

Co zjeść w Apulii najpierw? Oczywiście focaccię!

Nie wiem, czy da się oddzielić Apulię od focacci. Chyba nie. Ten charakterystyczny placek stał się jednym ze znaków rozpoznawczych Bari i reszty regionu. Jak tylko zapytasz kogoś, co zjeść w Apulii, natychmiast usłyszysz – focaccia! I muszę tu zaznaczyć, to jest zupełnie inna focaccia, niż ta liguryjska. Żadne tam puchate placki. Focaccia barese jest raczej cienka, ale nie za cienka, ma chrupiący wierzch i miękki środek. Jest tłusta od przepysznej oliwy, a na wierzchu ma słodziutkie pomidorki. Jej jedzenie jest uzależniające, na jednym kęsie nie da się poprzestać. Focaccie w Apulii smaży się na patelni w dużej ilości oliwy (najczęściej w piecu/piekarniku), to dlatego na jej powierzchni powstaje złota i chrupiąca skórka. Moje ulubione miejsca na ten apulijski placek? Forno Santa Caterina w Altamurze, La Focacceria delle Noci Marco w Polignano a Mare oraz w samym Bari La Maddalena i Santa Rita.

Panzerotto

Kolejny gastronomiczny symbol Apulii. Wynalazek biednej kuchni, w której nic się nie marnowało. Resztki ciasta chlebowego formowało się na kształt koła, wypełniało różnymi dodatkami i zamykało tak, aby powstał półksiężyc. Następnie panzerotto smażyło się w dużej ilości oliwy. W Bari podstawową wersję podaje się z ciągnącą mozzarellą i sosem pomidorowym. Dobre panzerotto powinno mieć piekielną temperaturę, więc uważaj, żeby się nie poparzyć! Dzisiaj panzerotti mają dziesiątki różnych wersji, musisz sam wybrać swoją ulubioną. Moje adresy: Pizzeria da Torino w Ostuni, Romanelli w Brindisi, Ghiotto Panzerotto w Bari, Zio Giglio w Lecce.

Pasticciotto

Pasticciotto do niedawna było przysmakiem popularnym w Lecce. Jakiś czas temu stało sie kolejnym symbolem gastronomicznym Apulii. To kruche, wypełnione w środku pysznym kremem ciastko, pokochali wszyscy i dzięki temu możemy go spróbować w różnych miastach regionu. Pasticciotto powstało w 1745 roku w cukierni rodziny Ascalone w Galatino niedaleko Lecce. Legenda mówi, że pod koniec wyjątkowo pracowitego dnia, Nicola Ascalone wykorzystał resztki kruchego ciasta i kremu konstruując małe pasticciotto.

To ciastko jest symbolem pomyślności i często rozdawane na weselach jako wróżba dobrobytu i szczęścia. Dzięki temu szybko zakorzeniło się w lokalnej kulturze, a z czasem powstało wiele wersji smakowych. Z czekoladą, kremem pistacjowym, cytrynowym, z ricottą, a nawet na słono – dziś każdy znajdzie coś dla siebie.

Jeśli szukasz dobrych adresów, od siebie polecam Martinucci w Bari, 300mila w Lecce, Bar Paolo w Gallipoli.

Bombette

Małe, mięsne bomby smaku to jedne z moich ulubionych apulijskich przysmaków. Powstały w niewielkim miasteczku Martina Franca, chociaż pobliskie Cisternino ma w tej sprawie odmienne zdanie. Oba miasta rywalizują ze sobą o palmę pierwszeństwa, ale jeśli mamy opierać na pisemnych dowodach, to pierwszy przepis pochodzi z Martina Franca.

Cienko rozwałkowane plastry karkówki nadziewa się serem caciocavallo, pancettą, pietruszką i czosnkiem, zawija w małe bombki i grilluje. Efekt jest naprawdę spektakularny.

Moje adresy: D’Onghia w Alberobello, Pietranuda w Locorotondo, I piaceri della carne w Ostuni, Braceria Granaldi w Martina Franca.

Bułka z ośmiornicą

Był czas, że Instagram zalała fala zdjęć tej bułki. W różnych okolicznościach przyrody prezentowała się pięknie. Pierwszy raz ja spróbowałam zachęcona właśnie takimi malowniczymi ujęciami i przepadłam. Ośmiornica tutaj jest lokalnym specjałem i umieją ją przyrządzać. A z dodatkiem stracciatelli, cime di rapa (jeśli ktoś lubi) i w towarzystwie chrupiącej bułeczki staje się przekąską, za którą będziesz tęsknić długo.

Mimo, że nie mam w tym przypadku żadnej historii stojącej za tym prozaicznym daniem, to uważam, że jest to jedna z lepszych rzeczy, jakie w życiu jadłam.

Gdzie? Pescaria w Polignano a Mare (tutaj też koniecznie bułkę z tatarem z tuńczyka!), Rosticceria Lo Sfizio w Bari.

Riso, patate e cozze

Tiella barese, inaczej riso patate e cozze, jest daniem, które kiedyś było częstym gościem na stołach mieszkańców Bari Vecchia. Tanie składniki, łatwo dostępne, do tego pożywne i energetyczne. Połączenie owoców morza z ryżem jest bardzo częste w kuchniach krajów śródziemnomorskich. Tiella to ceramiczne naczynie podobne do marokańskiego tajin, w którym zapieka się całe danie. W wersji z Bari ważne jest, aby składniki były gotowane razem, co nadaje im wyjątkowego aromatu. Podobno tiella była przez lata testem dla baryjskich gospodyń domowych. Dlatego też wersji tego dania jest sporo, a w każdym domu smakuje troszkę inaczej. Najczęściej przygotowywano go wraz z nadejściem lata, kiedy małże są najbardziej aromatyczne i mięsiste. Tak czy inaczej, to według mnie spróbowanie chociaż raz tego dania to absolutna konieczność. Może też się w nim zakochasz, jak ja?

Niestety tiella barese nie jest bardzo popularna w restauracyjnych menu, jest daniem bardziej kojarzonym z domem rodzinnym. Ja bardzo lubię tą z Osteria Le Arpie, to świetna miejscówka na lokalną kuchnię.

Owoce morza

Nadmorskie rejony, zwłaszcza na południu Europy, mają wyjątkowo łatwy dostęp do ryb i owoców morza. Dodatkowo to najczęściej miasteczka, w których ludzie zarabiali na życie łowiąc to, co daje morze. W Bari bardzo popularne są frutti di mare podawane na surowo, lekko skropione sokiem z cytryny. Wiem, że nie to nie smaki dla każdego. Surowe mięso, nieważne czy z ryb czy innych zwierząt, ma zupełnie inny smak i teksturę. Jednak większość osób, które znam, uwielbia ten sposób podania owoców morza. Wyjątkowy smak i aromat, pod jednym warunkiem – wszystko musi niezwykle świeże i najwyższej jakości.

Kiedy pierwszy raz przyjechałam do Bari był wczesny ranek. Pierwsze swoje kroki skierowałam nad morze. To był luty, kompletne pustki, a jedynymi osobami nad brzegu byli rybacy przygotowujący ośmiornice przed dostawą do restauracji. Wiedziałam wtedy, że to lokalny specjał. Rzeczywiście, w większości miejsc ośmiornica jest zrobiona w punkt, ale prawdziwym street foodowym odkryciem była wtedy dla mnie bułka z ośmiornicą. Najbardziej popularną wersją jest ta z cime di rapa, czyli rzepą brokułową, za którą ja akurat nie przepadam. Uwielbiam za to straciatellę i suszone pomidory, dlatego jestem stałym gościem w Lo Sfizio w Bari Vecchia. W tej bułce wszystko jest takie, jak należy. Kombinacja smaków, przepyszna i chrupiąca bułka i wspaniała obsługa.

owoce morza

Burrata i stracciatella

Burrata pochodzi z małego miasteczka w północnej części Apulii, Andrii. Jest typowym lokalnym serem z mleka krowiego lub bawolego. To przepyszna stracciatella (nitki mozzarelli ze śmietanką – tak to można ująć obrazowo) zamknięta w sakiewce z mozzarelli. Burrata di Andria posiada oznaczenie IGP – Indicazione Geografica Protetta, które nadawane jest produktom pochodzącym z danego obszaru i wyróżniającym się renomą i wysoką jakością.

Burratę stworzył Lorenzo Bianchini w 1956 roku. Bianchini pracował na jednej z farm w pobliżu Castel del Monte, w której powstawały cieszące się uznaniem produkty mleczne. Zima tego roku była wyjątkowo mroźna, co bardzo utrudniało transport serów, zwłaszcza delikatnej stracciatelli. Lorenzo wymyślił więc sposób na jej ochronę i stworzył sakiewki z sera mozzarella. Zamknął w nich małe porcje stracciatelli, co uchroniło ją przed szkodliwym działaniem mrozu.

W restauracjach i barach z aperitivo spróbujecie tych serów zamawiając na przykład deskę serów i wędlin. Burrata i stracciatella są też częstym dodatkiem do różnych makaronów. Szczególnie świetnie komponuje się z innym tutejszym daniem – spaghetti all’assassina.

Orecchiette

Jeśli byłeś/aś w Bari to znasz Nunzię, która siedzi na ulicy i robi ten typowy dla Apulii makaron. Razem ze swoimi sąsiadkami oczywiście, bo na Via delle Orecchiette jest ich tam całkiem sporo. Pierwsza wersja, z która się tam spotkasz to orecchiette con cime di rapa, czyli ze wspomnianą już wcześniej rzepą brokułową. Ale ten kształt makaronu jest podawany tutaj na tysiąc różnych sposobów, również w wersji pikantnej all’assassina (więcej o tym daniu przeczytasz TUTAJ).

Masz już gotową listę apulijskich specjałów i wiesz, co zjeść w Apulii, więc na koniec polecę ci jeszcze dwie przepyszne lokalne kawy.

Pierwsza z nich to caffe leccese – z kostkami lodu i mlekiem migdałowym, dla wielu ulubiona letnia kawa. Wypijesz ją praktycznie wszędzie na południu regionu.

Druga – caffe speciale – do spróbowania tylko w Polignano a Mare. Wynaleziona została w Il Super Mago del Gelo, jednym z tamtejszych barów. To jedna z moich ulubionych kaw z dodatkiem skórki cytrynowej, amaretto i bitej śmietany.

Życzę Ci pysznego odkrywania Apulii i czekam w komentarzach na twoje kulinarne wrażenia. Która z tych potraw smakowała ci najbardziej?

Piszę z pasji i miłości do Italii. Bardzo się staram, żeby treści, które przekazuję były rzetelne i sprawdzone. Jeśli podoba Ci się ten artykuł, będzie mi miło, jeśli się nim podzielisz z innymi. Zaobserwuj mnie też na Instagramie, gdzie na bieżąco pokazuję super miejsca we Włoszech. Grazie di cuore!

Zapisz się również na mój newsletter – Cartolline dall’Italia, czyli pocztówki z Włoch. Co jakiś czas będę przenosić Cię do słonecznej Italii opowiadając o pięknych miejscach, lokalnych przysmakach i włoskim winie.

Przeczytaj również:

Leave A Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *