Zdarzyło się Wam wprawić w zakłopotanie kelnera we Włoszech? Albo kupić bilet na pociąg i dostać mandat za jego brak? Albo odejść rozczarowanym spod jakiegoś zabytku z powodu braku biletów? Albo najgorsze, chodzić pół dnia głodnym po mieście bezskutecznie szukając otwartej restauracji? Co czuliście? Rozbawienie? Pewnie dopiero po jakimś czasie. Wściekłość? Rozczarowanie? To już prędzej.

Italia jest krajem niezwykle zróżnicowanym i bogatym kulturowo. Bez wątpienia jest też najpopularniejszą destynacją turystyczną na świecie. I o ile w ostatnich latach bardzo wiele zwyczajów zmieniło się  właśnie pod kątem turystów, to wciąż istnieją mniejsze i większe różnice. Warto je poznać, żeby uniknąć rozczarowań czy wpadek typowych dla przyjezdnych. Dlatego żeby ułatwić Wam podróże do Italii i pomóc Wam cieszyć się wakacjami zebrałam najważniejsze moim zdaniem i najczęstsze pułapki, w które można wpaść.

Słodkie poranki i  o co chodzi z tą kawą?

 Włosi zaczynają dzień od kawy i ciasteczka. W barze, na stojąco, w tłumie przekrzykujących się ludzi, bo przecież każdy spieszy się do pracy. A jeśli ktoś ma więcej czasu i siądzie przy stoliku? To też kawa. I cornetto. I już. Dlatego nie oczekujcie rano wędlin, serów i jajecznicy. Porannej słodkości może towarzyszyć cappuccino lub inna mleczna kawa. W ogóle z tą kawą to jest zamieszanie. Czy zamówienie filiżanki kawy może się skończyć pogardliwym spojrzeniem baristy? Może,  ale spokojnie, już wszystko wyjaśniam.

Najpopularniejsza kawa w Italii to espresso, tam nazywana po prostu il caffé. To kawa na jeden łyk, pije się ją przez cały dzień, nawet po późnej kolacji. Cappuccino czy inne mleczne kawy to właśnie poranne napoje. Jeśli zamówicie je jednak do obiadu albo kolacji… to możecie spotkać się ze zdziwieniem lub nawet ironicznym spojrzeniem kelnera. Do kawowych pułapek trzeba dodać jeszcze jedną – latte. Słowo to po włosku oznacza po prostu mleko i je właśnie dostaniecie, jeśli zamówicie latte. Kawa z mlekiem to caffé latte.

Bary  we Włoszech to nie tylko miejsce na poranną kawę. Wieczorami, mniej więcej od 17, zaczynają tętnić życiem skupiając ludzi na słynnym aperitivo.

Święta siesta

Założę się, że nie raz zdarzyło Wam się krążyć po jakimś miasteczku szukając czegokolwiek do zjedzenia. Rozczarowani i głodni wymyślaliście Włochom jak to im nie zależy na turystach i nie dbają o swój biznes. Sama to przeżyłam Siesta w Italii, zresztą w ogóle na południu Europy, to rzecz święta. Po obiedzie restauracje się zamykają, żeby przygotować się do otwarcia wieczorem. Między 15 a 19.30 (+/- pół godziny) nigdzie nie zjecie. Bardzo często zamknięte są także sklepy, choć w trochę innych godzinach. I choć siesta to wynalazek hiszpański, to we Włoszech wszyscy mają prawnie zapewnioną przerwę, tzw. pausa pranzo, która trwa od pół do 2 godzin.

To kiedy oni jedzą?

 Posiłki dla Włochów to punkty kulminacyjne dnia i wokół nich się kręci całe włoskie życie. Obiad jada się między 12 a 14.30, kolację od 20.

W restauracji

Jedzenie we Włoszech to niebo. Tak się powinniście czuć. Dlatego opowiem Wam czego unikać, i co robić, żeby nic nie zakłóciło Wam tego przeżycia.

Jeśli macie ochotę na pizzę, dobrze trafiliście. Małe prawdopodobieństwo, że się natniecie. Ale zastanówcie się dwa razy, zanim poprosicie o ketchup do pizzy albo, o zgrozo, sos czosnkowy. Zapewniam Was, że nikt nie będzie wiedział o co Wam chodzi. Tego się w Italii nie robi. Mają na to paragrafy. Nie zamawiajcie też pizzy pepperoncino, jeśli nie lubicie papryki. Pepperoncino po włosku to papryka, więc pizza o tej nazwie będzie totalnie inna od polskiej. I nie ma też pizzy z ananasem, serio! Jest za to z frytkami i parówką, dość popularna zwłaszcza wśród dzieci. 

Drugi najcięższy grzech kulinarny to parmezan do owoców morza. Nigdy, mówię serio, nie proście o to kelnera, jeśli nie chcecie go reanimować. Z pewnością dostanie zawału słysząc taką prośbę.

Chleb na stole służy do zrobienia scarpetty, czyli wytarcia nim całego sosu pozostałego na talerzu. Po włosku ta czynność nazywa się fare la scarpetta, czyli dosłownie „robić bucik”. Jest bardzo mile widziane, a wręcz świadczy o tym, że Wam smakowało. Kuchnia potraktuje to jak komplement.

Do kolacji lub obiadu na włoskim stole zawsze podawana jest woda. Kelner zapyta Was o to, czy wolicie z gazem czy bez. Oprócz tego wino. W karafce, vino della casa, lub w butelce, jeśli jest to kolacja bardziej uroczysta. Aperol czy inne koktajle to domena aperitivo. Pije się go przed kolacją, w barach, których we Włoszech jest bez liku. A po kolacji bardzo często zostanie Wam podane digestivo, czyli lokalny likier, na lepsze trawienie.

Na rachunku pojawi się pozycja coperto, czyli opłata za nakrycie. Informacja o jego wysokości zawsze jest podana w menu, waha się miedzy 1 a 3 euro od osoby w zależności od miejsca i nie jest równoznaczna z napiwkiem.

No to zwiedzamy!

Przecież nie przyjechaliście do Włoch tylko po to, żeby jeść, prawda? A może jednak tak? Tak czy inaczej będziecie korzystać z różnych środków transportu i warto pamiętać o kilku detalach, żeby nie wydawać pieniędzy na mandaty. Lepiej na jedzenie!

Do autobusów wchodzi się tylko przednimi drzwiami. I grzecznie trzeba czekać w kolejce. Kierowca się zawsze ze wszystkimi wita, niektórzy też kupują bilety.

Z biletami musicie uważać w pociągach. Sam zakup biletu nie wystarczy. Trzeba go skasować przed wejściem do pociągu w automacie na dworcu. Inaczej w razie kontroli dostaniecie słony mandat i nie pomoże tłumaczenie, że nie wiedzieliście.

Jeśli Waszym środkiem transportu jest samochód, zwróćcie uwagę na oznaczenia ZTL (zona traffico limitato), czyli najzwyczajniej w świecie strefa, do której nie wolno wjeżdżać. Są nią objęte najczęściej centra miast i miasteczek, a przy znaku informującym o tym są często zamontowane kamery. Mandat może przyjść nawet po roku.

Macie w planie odwiedzenie muzeów lub innych zabytków? Świetnie! Warto zatem kupić bilety przez internet. Zaoszczędzi Wam to sporo czasu (kolejki potrafią się ciągnąć w siną dal) i rozczarowania, zabrakło biletów na dany dzień. Warto też sprawdzać godziny otwarcia, najczęściej w poniedziałki muzea i zabytki są zamknięte dla zwiedzających.

No to teraz możecie spokojnie jechać i smakować ten piękny i słoneczny kraj. Wyposażeni w taką wiedzę możecie czuć się bezpiecznie, bo nic Wam już nie grozi!

Buon viaggio!

Piszę z pasji i miłości do Italii. Bardzo się staram, żeby treści, które przekazuję były rzetelne i sprawdzone. Jeśli podoba Ci się ten artykuł, będzie mi miło, jeśli się nim podzielisz z innymi. Grazie di cuore!

Przeczytaj również:

2 Comments

  1. Witam. 5 maja w w przyszłym roku(niedziela) przylatuje wraz z żoną do Wenecji a we wtorek rano dojeżdżamy do Florencji a następnie do Rzymu. Wygląda na to że nieźle się załatwiłem…. Planowałem zwiedzanie najważniejszych zabytków na poniedziałek. Proszę mi powiedzieć czy naprawdę jest zamknięte większość najważniejszych zabytków w Wenecji?

    1. Krzysztof, na pewno bazylika św. Marka i dzwonnica są otwarte codziennie. Taras widokowy Fondaco dei Tedeschi czy Scala Contarini również. Niektóre muzea będą zamknięte. Wenecja jednak jest tak turystyczna, że wiele atrakcji jest czynna codziennie. Podrzucam Ci link, na której możesz sprawdzić godziny otwarcia wszystkich muzeów w Wenecji. Na razie info jest na 2-23, ale pewnie w okolicy stycznia się to zmieni. https://www.museivenezia.it/orari-musei-venezia/

Leave A Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *