Castelmola. Niepozorne, w cieniu Taorminy, z nazwą trudną do zapamiętania dla obcokrajowców. Castelmola brzmi trochę jak zaklęcie z Harry’ego Pottera, po którym otwierają się jakieś wrota do innego świata. I to porównanie wcale nie jest takie nie trafione! Castelmola jest malutkim miasteczkiem nad Taorminą i naprawdę ma w sobie coś z bajki. Zwłaszcza, że bliskość eleganckiej i pełnej przepychu Taorminy sprawia, że Castelmola wygląda jak sceneria z filmu o średniowieczu. Tutaj panuje zupełnie inna atmosfera, jest bardziej swojsko, a widoki są absolutnie niepowtarzalne.

No to w drogę!

Najpierw jednak trzeba się tu jakoś dostać. A to nie jest takie proste, bo Castelmola nie leży na głównym szlaku turystycznym. Droga do miasteczka to seria zakrętów i serpentyn, które, uwierzcie mi, stresują nawet wytrawnego kierowcę. Prowadzić samochód na Sycylii to jest sport ekstremalny, ale można przywyknąć. Jeśli nie macie jednak ochoty na takie mocne doświadczenia, z Taorminy co godzinę jeździ bus do miasteczka Castelmola. To jest chyba najlepsza opcja, bo drogę powrotną możecie pokonać pieszo jedną z najpiękniejszych tras, jakimi szłam – Via dei Saraceni. Oczywiście można się nią też wspiąć na górę, gdyby ktoś miał ochotę, pamiętajcie jednak o wodzie i kremie z filtrem słonecznym.

Nareszcie na miejscu

Miasteczko jest małe – spokojnie można je obejść w godzinę, gdyby człowiek nie zatrzymywał się co pięć minut na zdjęcie. No ale nie da się nie zatrzymać! Widoki zapierają dech w piersiach i niestety zdjęcia tego w pełni nie oddają. Castelmola jest położona tak wysoko, że przy dobrej pogodzie można zobaczyć całą zatokę Katanii, a nawet sycylijską królową – Etnę, która dymi sobie od czasu do czasu gdzieś na horyzoncie.

etna

Niektórzy twierdzą, że to właśnie z Castelmola rozpościera się najpiękniejszy widok na Sycylii. Czy tak jest, musicie ocenić sami. Jednak bez wątpienia jest to jedno z tych miejsc, gdzie człowiek nie wie gdzie głowę obrócić i w którą stronę patrzeć, a każdy skrawek horyzontu chce zamknąć w kadrze aparatu.

Zamek w Castelmola

Nazwa Castelmola pochodzi od zamku (po włosku “castello”) i od… młynów. Mola kiedyś oznaczało kamień młyński. Według niektórych badaczy to skojarzenie greckich kolonizatorów, którzy widząc wzgórze z daleka, dostrzegli w nim podobieństwo do kamienia młyńskiego. Zamek w Castelmola to dzisiaj ruiny, ale wciąż są dowodem bogatej historii tego miejsca. Wspinamy się więc na zamkowe wzgórze!

Według miejscowych legend zamek w Castelmola miał zbudować potomek Noego. Jak było w rzeczywistości nie do końca wiadomo, pewno jest natomiast, że przechodził z rąk do rąk kolejnych władców – od Rzymian aż po Normanów. To w nim też mieszkańcy szukali schronienia przed najazdami piratów i wrogich wojsk.

Ale to nie wszystko! W miasteczku znajduje się źródło, w którym kiedyś podobno mieszkały syreny (Sirina). Inna legenda opowiada, że w zamku odbywały się rytuały mające zapewnić mieszkańcom ochronę przed złymi duchami i klęskami żywiołowymi. Czy działały? Trudno powiedzieć, ale patrząc na to, jak spokojna i malownicza jest Castelmola, można twierdzić, że coś w tym było.

Castelmola widok

Bar Turrisi – historia pełna… symboli

Każde małe miasteczko we Włoszech ma swoje serce. Najczęściej tym sercem jest bar na głównym placu. W Castelmola jest nim Bar Turrisi, będący jednym z historycznych włoskich barów (bar storico). To miejsce jest owiane legendą ze względu na migdałowe wino. Ale nie tylko. Bar Turrisi to coś więcej niż tylko bar. To prawdziwa galeria sztuki inspirowanej symbolem męskiej płodności.

Wchodząc do niego po raz pierwszy miałam mieszane uczucia, chociaż wiedziałam, czego się spodziewać. Śmiech i zaskoczenie mieszały się we mnie, bo w kształcie męskiego członka jest tutaj wszystko – od kieliszków aż po klamki. Mieszkańcy podchodzą do tego z humorem i dystansem. Mówią, że takie podejście do tematu jest na Sycylii symbolem szczęścia i płodności.

Bar istnieje od lat ’40 XX wieku i przez dekady przyciągał artystów, poetów i turystów z całego świata. Bardzo polecam ci spróbować tutaj wina migdałowego. Jego smak jest naprawdę wyjątkowy. Do wyboru są również różne drinki i napoje – wszystkie oczywiście z podtekstem.

Smaki Castelmoli

Castelmola słynie co prawda w migdałowego wina, ale lokalna kuchnia też zasługuje na uwagę. W miejscowych trattoriach warto spróbować takich dań, jak:

  • CAPONATA – długo duszona potrawa z bakłażanów, pomidorów, oliwek, kaparów i pinoli. W każdej miejscowości, a nawet w każdym domu przygotowuje się ją inaczej. Warto poszukać na Sycylii swojej ulubionej wersji.
  • PASTA ALLA NORMA – makaron z bakłażanem, pomidorami i soloną ricottą. Bakłażany na Sycylii to jest zupełnie inny wymiar smaku.
  • CASSATELLE DI CASTELMOLA – ciasteczka z ricottą i czekoladą. Są wyśmienite!
  • PANE CUNZATO – to po prostu kanapka ze swieżymi pomidorami, oregano, czosnkiem i bazylią. Czasami jeszcze z dodatkiem sera primo sale.

Jeśli najdzie cię ochota na pizzę, idź do Pizzeria Nina. Znajdziesz tam nie tylko pyszny placek, ale siadając na tarasie zjesz go z najpiękniejszym widokiem, jaki można sobie wyobrazić. Na przepyszne bruschetty i arancini polecam PierdeCat Bistrot. Znowu wyjątkowe widoki, a jedzenie top!

Jeszcze trochę ciekawostek

W Castelmola znajduje się jeden z najstarszych kościołów w regionie – Chiesa di San Giorgio. Został zbudowany jeszcze w czasach Normanów. San Giorgio jest zresztą patronem i obrońcą miasteczka. W środku znajdziesz stare drewniane organy, czy kaplicę z antycznym krucyfiksem. Za nim zobaczysz XVIII-wieczny fresk “Pieta”. Kościół jest ceniony przede wszystkim za piękno dzwonnicy zwieńczonej czterema piramidami.

Castelmola (podobno) znana kiedyś była jako miejsce tajemnych schadzek kochanków. Wąskie uliczki i ukryte zaułki dawały zakochanym idealne schronienie przed ciekawskimi spojrzeniami. A w jednej z grot niedaleko zamku mieszkała czarownica, która przepowiadała przyszłość. Nie wiem, czy kochankowie chodzili do niej, czy nie, ale mieszkańcy do dziś twierdzą, że nocami słychać stamtąd dziwne odgłosy.

Wieczór w Castelmola

Kiedy słońce zaczyna zachodzić, Castelmola zmienia się w miejsce niemal magiczne. Tarasy widokowe wypełniają się ludźmi, którzy podziwiają, jak niebo mieni się wszystkimi odcieniami pomarańczu. Muzyka z pobliskich barów, zapachy przygotowywanych w restauracjach potraw i radosny gwar dookoła. To są momenty, które pamięta się na zawsze. Taormina jest piękna, ale to do Castelmola chce się wracać.

A Ty byłeś/aś już w Castelmola? Co Cię tam zauroczyło (a może wręcz przeciwnie)? Napisz w komentarzu o swoich wrażeniach, z przyjemnością przeczytam twoje wspomnienia.

Piszę z pasji i miłości do Italii. Bardzo się staram, żeby treści, które przekazuję były rzetelne i sprawdzone. Jeśli podoba Ci się ten artykuł, będzie mi miło, jeśli się nim podzielisz z innymi. Zaobserwuj mnie też na Instagramie, gdzie na bieżąco pokazuję super miejsca we Włoszech. Grazie di cuore!

Zapisz się również na mój newsletter – Cartolline dall’Italia, czyli pocztówki z Włoch. Co jakiś czas będę przenosić Cię do słonecznej Italii opowiadając o pięknych miejscach, lokalnych przysmakach i włoskim winie.

Przeczytaj również:

Leave A Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *