Są miasta, które od razu układają się w głowie jak symfonia – harmonijne, przewidywalne, porządne. I są też takie, które na pierwszy rzut oka wydają się nie do okiełznania, pełne kontrastów i sprzeczności, jakby ktoś zapomniał o spójnej koncepcji. Bari bez wątpienia należy do tej drugiej kategorii.

Kiedy po raz pierwszy wysiadłam z pociągu na stacji Bari Centrale, nie wiedziałam jeszcze, że to miasto wystawi mnie na próbę. To był piękna i słoneczna sobota. Pierwsze wrażenie? Zgiełk, gwar, momentami chaos, a do tego te dwa zupełnie różne oblicza – elegancka, dostojna nowa część miasta i chaotyczna, pełna wąskich zaułków i uliczek Bari Vecchia. A jednak, im dłużej tu byłam, tym bardziej rozumiałam, że właśnie w tej nieoczywistej mieszance tkwi cały urok Bari.
Dwa oblicza miasta
Nowa część Bari to świat szerokich bulwarów, eleganckich kamienic i arystokratycznych kawiarenek. Główne arterie, Via Sparano i Corso Cavour, mogłyby równie dobrze znajdować się w Mediolanie – to tu właśnie znajdują się ekskluzywne butiki, i to tu widać mieszkańców w dobrze skrojonych garniturach i sukniach. Gdy spacerowałam tą ulicą, czułam się jak w innym świecie – wytwornym, uporządkowanym, pachnącym kawą i perfumami.
Jednym z najbardziej intrygujących budynków w tej części miasta jest Teatro Petruzzelli, jeden z największych teatrów operowych we Włoszech. Ma burzliwą historię – w 1991 roku doszczętnie spłonął, co dla mieszkańców było prawdziwą tragedią. Teatr odbudowano i dziś znów lśni czerwonymi aksamitami i złoceniami, ale opowieści o tajemniczym pożarze wciąż krążą po mieście. Na dole budynku jest bardzo przyjemna kawiarnia, do której rano na kawę przychodzi wielu baryjczyków. Wieczorami za to jest świetnym wyborem na aperitivo i kieliszek wina. Dobra wiadomość jest taka, że podają tam też herbatę 😉 Bar nazywa się Salvatore Petriella – Pasticceria Café e Bistrot.

Nieco dalej znajduje się Lungomare Nazario Sauro, promenada ciągnąca się wzdłuż morza. Wczesnym rankiem można tu spotkać biegaczy, starszych mieszkańców czytających gazety na ławkach i rybaków, którzy sprzedają świeże ośmiornice prosto z łodzi. Po jednej stronie błękit Adriatyku, po drugiej – majestatyczne, eleganckie budynki w stylu liberty. To jeden z tych widoków, które sprawiają, że Bari wydaje się miastem niemal arystokratycznym. Jedyną rzeczą, która niestety psuje widok jest zanieczyszczony brzeg morza, w którym pływają plastikowe reklamówki, zużyte maseczki i inne śmieci.
Bari Vecchia – miasto, które się odrodziło
Kiedyś to była zapomniana dzielnica pełna mroku. Bari Vecchia, historyczna starówka miasta, przez wiele lat miała opinię miejsca, do którego lepiej było się nie zapuszczać po zmroku. W latach 80. i 90. XX wieku ta część miasta była niemal synonimem biedy i przestępczości. Podczas gdy nowa część Bari rozwijała się, przyciągając inwestycje i turystów, Bari Vecchia trwała w stagnacji – zaniedbana, opuszczona przez wielu mieszkańców, których kusiło lepsze życie w nowszych dzielnicach. Na miejscu zostali ci najbiedniejsi, których nie było stać na żadną alternatywę.
Były czasy, gdy turyści, którzy przypadkiem zapuścili się w labirynt wąskich uliczek, kończyli z przetrząśniętymi kieszeniami, a restauracje omijały to miejsce szerokim łukiem. Mafia miała tu swoje ukryte biznesy, a władze miasta przez długi czas zdawały się nie mieć pomysłu, jak zmienić sytuację.

Metamorfoza starej części miasta
Wszystko zaczęło się zmieniać pod koniec lat 90., kiedy ówczesny burmistrz, Simeone di Cagno Abbrescia, postawił sobie za cel przywrócenie starówki mieszkańcom i turystom. Proces rewitalizacji, nazywany Piano Urban, był stopniowy, ale skuteczny – Bari Vecchia przestała być miejscem, którego należało się bać, a stała się jedną z największych atrakcji miasta.
Po pierwsze, rozpoczęto renowację historycznych budynków, przywracając im dawny blask. Kamienne fasady odzyskały swoją świetność, a zaniedbane place zaczęły się zapełniać kawiarniami i restauracjami. Po drugie, miasto postawiło na zwiększenie obecności policji – wprowadzono patrole, które do dziś sprawiają, że można spacerować po starówce nawet późnym wieczorem bez obaw.
Jednak największa zmiana zaszła w samej mentalności mieszkańców. Zrozumieli, że ich dzielnica ma ogromny potencjał i zaczęli otwierać małe warsztaty, kawiarnie i sklepy z lokalnymi produktami. Kobiety, które zaczęły wyrabiać makaron na Via Arco Basso, stały się ikonami miasta. Jedna z nich jest całkiem znaną influencerką, która jeździ po świecie i przygotowuje makaron na innych kontynentach. Dziś turyści z całego świata przychodzą tu, żeby zobaczyć je w akcji – to przykład, jak lokalna tradycja stała się symbolem odrodzenia Bari Vecchia. Via delle Orecchiette stała się ikoną Bari.

Bari Vecchia dziś
Dziś starówka tętni życiem od rana do nocy. W dzień uliczki wypełniają się turystami, którzy z zachwytem odkrywają tajemnicze zakamarki, przyglądają się kobietom lepiącym orecchiette i degustują lokalne specjały. Ale wieczorem Bari Vecchia pokazuje swoje inne oblicze – pełne śmiechu, muzyki i rozmów przy stolikach na świeżym powietrzu.
Jednym z moich ulubionych miejsc jest Piazza Mercantile, serce starówki, gdzie mieszkańcy spotykają się, by wypić aperitivo i podziwiać XVI-wieczny Palazzo del Sedile. Tu znajduje się również słynna Colonna della Giustizia – kamienny słup, do którego w dawnych czasach przywiązywano dłużników na publiczne pośmiewisko.
Niedaleko stąd znajduje się jeszcze jedno magiczne miejsce – La Muraglia, stare mury otaczające Bari Vecchia. Spacer wzdłuż tych murów jest obowiązkowy. Dziś to jedno z najbardziej fotogenicznych miejsc w Bari, pełne kwiatów, światła i cieni przeszłości.

Bari – miasto, które się nie poddaje
Nie wiem, czy można naprawdę zrozumieć Bari podczas jednej wizyty. To miasto wymaga cierpliwości, ale odwdzięcza się autentycznością, którą ciężko znaleźć w innych miejscach. Kiedyś było podzielone – na nowoczesność i chaos, na prestiż i zapomnienie. Ale teraz te dwa oblicza współistnieją, tworząc niezwykłą mozaikę historii, smaków i dźwięków. Czy Bari da się pokochać? Myślę, że tak. Dla jednych to miłość od pierwszego wejrzenia, a dla innych stopniowe zakochiwanie się. Ja to uczucie budowała stopniowo, z każdym spacerem po starówce, z każdą filiżanką kawy wypitą nad morzem, z każdym talerzem orecchiette. Potrzebowałam poznać historię tego miasta i nawiązać bliższe relacje z mieszkańcami, żeby je zrozumieć. I właśnie dlatego, za każdym razem, gdy wracam do Apulii, Bari jest pierwszym miejscem, do którego kieruję swoje kroki.
Piszę z pasji i miłości do Italii. Bardzo się staram, żeby treści, które przekazuję były rzetelne i sprawdzone.
Teraz Twoja kolej!
- Jeśli podoba Ci się ten artykuł, będzie mi miło, jeśli się nim podzielisz z innymi i zostawisz komentarz
- Zaobserwuj mnie na Instagramie, gdzie również dzielę się wiedzą na temat Włoch i rozdaję mnóstwo poleceń.
- Możesz zapisać się na mój newsletter – Cartolline dall’Italia, czyli pocztówki z Włoch. Co jakiś czas będę przenosić Cię do słonecznej Italii opowiadając o pięknych miejscach, lokalnych przysmakach i włoskim winie.
- Moje e-booki znajdziesz w sklepie.
