Dolina świątyń stała się niemal ikonicznym miejscem na Sycylii, do którego co roku tłumnie przyjeżdżają turyści z całego świata. Kiedy po raz pierwszy staje się u wrót Valle dei Templi, uderza przede wszystkim oszałamiające światło. Tutejsze świątynie zbudowano z lokalnej, porowatej, wapiennej skały, która w sycylijskim słońcu przybiera niesamowity, miodowo-złoty odcień. Zmienia się z każdą godziną dnia. Rano jest blado-szary, a wieczorem przybiera przepiękny, miodowo-złoty kolor. Taki sam zresztą jak najstarsza część Agrigento, którą często pomijacie w swoich planach. A szkoda, bo warto. O tym co tam zjecie i co zobaczycie pisałam TUTAJ. Wróćmy jednak do Doliny Świątyń, która doliną wcale nie jest. W rzeczywistości jest to rozległy, skalisty grzbiet nad równiną, na którym Grecy zbudowali mury obronne oraz świątynie. Wznosiły się nad okolicą witając i robiąc ogromne wrażenie na przybijających do brzegu żeglarzy zafascynowanych potęgą tego miejsc

dolina świątyń w agrigento

Dolina Świątyń i jej piękne widoki

Jeśli wybierzesz wejście wschodnie, twoja trasa zwiedzania zacznie się na szczycie wzniesienia, gdzie stoi Świątynia Junony. Wybudowana w połowie V wieku p.n.e., wznosi się na skraju urwiska i skierowana jest wprost na błękitne morze. To stąd właśnie rozpościera jeden z najpiękniejszych widoków. Stojąc w tym miejscu i patrząc w morze zrozumiałam, dlaczego Grecy wybrali właśnie to miejsce na swoje święte obrzędy. Zapach bryzy morskiej na Sycylii nazywany jest salsedine, a tu dodatkowo miesza się zapachami dzikich ziół i migdałowców.

Świątynia była miejscem szczególnym, poświęconym bogini małżeństwa i płodności. Podobno jej budowę zleciła żona tyrana z Akragas, Terona, aby Junona opiekowała się kobietami i matkami. Według tradycji to tutaj młode kobiety przychodziły przed ślubem, by składać w ofierze swoje rzeczy i pasy panieńskie. Kiedy w 406 r.p.n.e Kartagińczycy oblężyli całe miasto Akragas i postanowili zrównać je z ziemią, wybuchł ogromny pożar. Do dziś można tam zobaczyć czarne i czerwone ślady po tym wydarzeniu. Świątynia Junony stała się też miejscem schronienia i obrony. Mieszkańcy, którzy nie zdołali uciec, szukali azylu właśnie tutaj. Najeźdźcy wymordowali jednak chroniących się tam ludzi, a budowlę podpalili.

Świątynia Zeusa Olimpijskiego

Grecy to był naród dumny z siebie, żeby nie powiedzieć pełen megalomanów. Spójrzcie chociażby na ruiny Świątyni Zeusa Olimpijskiego. Od samego początku nie miał być tylko kolejnym budynkiem sakralnym. Miał to być największy i najbardziej oryginalny dorycki cud starożytnego świata greckiego. Jego budowę zainicjował tyran Teron po spektakularnym zwycięstwie nad Kartagińczykami w bitwie pod Himerą w 480 roku p.n.e. Oczywiście do ciężkich prac zmusił tysiące jeńców wojennych, których pojmał podczas wojny.

Świątynia zajmowała gigantyczną powierzchnię ponad 6400 metrów kwadratowych – prawie jak boisko piłkarskie! Była dłuda na 113 i szeroka na 56 metrów. Jej konstrukcja odbiegała od tradycyjnych, otwartych kolumnad. Zamiast tego Grecy wymyślili coś, czego nikt inny dotąd nie zrobił. Między masywnymi filarami umieścili gigantyczne posągi nazywane Telamonami. Były to monstrualne, 8-metrowe figury przedstawiające mężczyzn o potężnych torsach, z ugiętymi ramionami wzniesionymi na wysokość głowy. Miało to sprawiać wrażenie, że to oni na własnych barkach dźwigają potężny ciężar dachu całego wszechświata. Co ciekawe, architekci złożyli te rzeźby z osobnych kamiennych bloków po to, żeby nie trzeba było dźwigać niewyobrażalnie ciężkich monolitów.

Starożytny historyk Diodor pisał z podziwem, że żłobienia kolumn były tak szerokie, że dorosły człowiek mógł swobodnie schować się w ich zagłębieniach. Współczene badania riun rzeczywiście pokazały, że te żłobienia miały szerokość ludzkich pleców i był to absolutny ewenement wśród wszystkich greckich budowli. Niestety, budowa tego architektonicznego cudu nigdy nie została zakończona. Prace przerwał kolejny najazd Kartagińczyków w 406 roku p.n.e., którzy obrócili miasto w popiół.

Przez kolejne stulecia potężne trzęsienia ziemi dokończyły dzieła zniszczenia i z ze świątyni powstało gruzowisko. W XVIII wieku z kolei podjęto decyzję, która dzisiaj wydałaby się nam kuriozalna i niezrozumiała. W latach 1749–1763 król Karol III nakazał wykorzystać bloki z zawalonej świątyni do budowy portu i falochronu w pobliskim Porto Empedocle. Efekt? Tysiące ton starożytnego kamienia trafiły pod wodę. Dzisiaj wśród tego, co pozostało ze świątyni, która miała budzić podziw, leży zrekonstruowany w XX wieku z oryginalnych fragmentów potężny Telamon. Tylko on przypomina o dawnej potędze, która rozbiła się o brutalną rzeczywistość.

dolina świątyń w agrigento

Świątynia Zgody

Idąc dalej ścieżką, dotrzecie do absolutnej perełki Doliny Świątyń – Świątyni Zgody. Wzniesiono ją około 430 roku p.n.e., w tzw. złotym wieku Peryklesa. To bez wątpienia jedna z najlepiej zachowanych starożytnych świątyń greckich na całym świecie. Jeszcze lepiej wygląda chyba tylko ateński Hefajstejon. Kiedy patrzy się na jej idealnie proporcjonalną bryłę, na rząd dopasowanych co do milimetra kolumn i harmonijny fryzy, trudno uwierzyć, że ma za sobą ponad dwa tysiąclecia burzliwej historii.

Dlaczego jednak Świątynia Zgody przetrwała w tak idealnym stanie, podczas gdy inne budowle w okolicy legły w gruzach? Współczesne badania geologiczne wykazały, że świątynia stoi na warstwie miękkiej gliny usytuowanej pod twardym podłożem wapiennym. To podczas trzęsień ziemi działało jak naturalny amortyzator i zapobiegło zawaleniu. Druga przyczyna ma charakter czysto ludzki. Około 597 roku naszej ery pogańska świątynia została oficjalnie przekształcona w chrześcijańską bazylikę przez ówczesnego biskupa Agrigento, świętego Grzegorza II Karkaniasa. Zamiast burzyć monument, zamurowano przestrzenie między kolumnami, w ścianach wewnętrznych wykuto łukowate przejścia, a całość poświęcono apostołom Piotrowi i Pawłowi. W ten sposób religia uchroniła budowlę przed rozbiórką.

Z tym miejscem wiąże się też anegdota, która idealnie oddaje lokalny charakter. Według dawnych kronik biskup , zanim otworzył świątynię dla wiernych, kazał oczyścić przestrzeń. Chciał w ten sposób zniszczyć mityczne bóstwa i pogańskie demony. A Sycylijczycy, jak to oni ze swoim lekko kpiącym poczuciem humoru, szybko podchwycili te nazwy. Już niedługo potem zaczęto na kościół mówić Święty Grzegorz od Rzepy.

Świątynia Heraklesa

Nieco dalej na zachód, tuż przy wejściu do głównej strefy archeologicznej, natraficie na Świątynię Heraklesa. To najstarsza świątynia w całej dolinie, wzniesiona pod koniec VI wieku p.n.e. Charakteryzuje się cięższymi, bardziej przysadzistymi proporcjami kolumn (sześć w fasadzie i aż piętnaście po bokach). Herakles był jednym z najważniejszych bóstw czczonych w starożytnym Akragas i uważano go wręcz za patrona i mitycznego opiekuna miasta.

Cyceron w swoich mowach przeciwko bezwzględnemu rzymskiemu namiestnikowi Sycylii, Gajuszowi Werresowi, opisał pewną historię związaną z tą świątynią. Werres znany był z okradania wyspy z dzieł sztuki. Pewnego dnia zapragnął zdobyć niezwykły, brązowy posąg Heraklesa czczony w świątyni. Pewnej nocy wysłał uzbrojoną szajkę niewolników, by wykradli rzeźbę. Jednak czujni strażnicy podnieśli raban, a mieszkańcy Akragas zbiegli się z kijami i kamieniami, goniąc złodziei i ratując swój ukochany wizerunek boga.

Świątynia jednak ucierpiała później na skutek gigantycznych trzęsień ziemi. Przez wieki jej potężne kolumny leżały rozrzucone wokół podium i niszczały. To, co widzicie dzisiaj, te osiem pionowo stojących kolumn na południowej stronie jest efektem to efekt śmiałej i pionierskiej rekonstrukcji przeprowadzonej w latach dwudziestych XX wieku. I tu dochodzimy do postaci, bez której dzisiejsza Dolina Świątyń wyglądałaby zupełnie inaczej.

Dolina Świątyń była ruiną, ale…

Wędrując po Valle dei Templi, mało kto uświadamia sobie, że ten wypielęgnowany pejzaż nie jest po prostu dziedzictwem zostawionym przez naturę. To w ogromnej mierze dzieło życia jednego, niezwykłego człowieka. Poznajcie kapitana Alexandra Hardcastle’a.

Zamożny, emerytowany oficer brytyjskiej Royal Navy po zakończeniu I wojny światowej szukał na południu Europy spokojnego, łagodnego klimatu, w którym mógłby podratować zdrowie. Kiedy w 1921 roku trafił do Agrigento, zakochał się w nim bez pamięci. Zamiast kupić willę nad samym morzem i spędzać czas na odpoczynku i dolce far niente, Hardcastle podjął decyzję, która zmieniła bieg historii tego miejsca. W maju 1921 roku kupił historyczną posiadłość Villa Aurea, wciśniętą bezpośrednio w strefę archeologiczną pomiędzy Świątynią Zgody a Świątynią Heraklesa, i postanowił odkupić całą dolinę z rąk prywatnych właścicieli, którzy dotychczas uprawiali tam zboże i wypasali owce. Tak właśnie było! Wśród ruin starożytnych skarbów pasły się owce i kozy.

Zatrudnił wybitnego włoskiego archeologa Pirro Marconiego, zorganizował systematyczne wykopaliska, które odsłoniły nieznane dotąd fragmenty starożytnych murów, domostw i systemów drogowych, a także sfinansował podniesienie i ustawienie na nowo powalonych kolumn Świątyni Heraklesa. Jego dom stał się salonem kulturalnym znanym na całej Sycylii. W świetle zachodzącego słońca, na tarasie z widokiem na morze, kapitan gościł intelektualną śmietankę Europy. Często na popołudniową herbatę wpadał do niego Luigi Pirandello, wybitny noblista z Agrigento, który w rozmowach z Brytyjczykiem szukał inspiracji dla swoich powieści i dramatów.

Hardcastle poświęcił temu miejscu całą swoją energię i cały swój osobisty majątek. Kiedy na początku lat trzydziestych Wielki Kryzys gospodarczy i załamanie kursów walutowych zniszczyły jego brytyjskie fundusze, kapitan zbankrutował. Opuścił ukochaną Villa Aurea i zmarł zrujnowany finansowo w 1933 roku w szpitalu w Agrigento. Zostawił jednak po sobie odrodzoną Dolinę Świątyń. Włosi pochowali go z honorami na cmentarzu Bonamorone w Agrigento i postawili mu pamiątkową tablicę. Oddali w ten sposób hołd człowiekowi, który kochał Sycylię bardziej niż własną ojczyznę.

dolina świątyń w agrigento

Dawne nekropolie

Idąc kawałek dalej, miniecie potężne mury obronne miasta. W litą skałę wycięto tu dziesiątki prostokątnych wnęk. Są to tzw. arcosolia, wczesnochrześcijańskie grobowce wydrążone w dawnych obwarowaniach w IV i V wieku naszej ery. Mury za czasów greckich chroniły przed ciosami kartagińskiej armii, która regularnie atakowała Akragas. Kawałek dalej zobaczycie obrazek znany z niemal każdej pocztówki z Sycylii. Cztery samotne kolumny zwieńczone fragmentem belkowania, sterczące dumnie na tle nieba. To Świątynia Dioskurów, poświęcona mitycznym bliźniętom Kastorowi i Poluksowi. Nie wiadomo dlaczego akurat to miejsce stało się symbolem Agrigento, ponieważ w rzeczywistości jest XIX-wieczną rekonstrukcją malarską złożoną z bloków pochodzących z okolicznych budowli. Tuż obok rozciąga się Sanktuarium z okrągłymi ołtarzami, gdzie czczono Demeter i Persefonę jeszcze długo przed wybudowaniem doryckich kolumnad.

Giardino della Kolymbethra

Antyczne miasto to przecież nie tylko wysuszone w słońcu kamienie i monumentalne kolumnady. Jeśli chcecie poczuć, jak naprawdę wyglądało to miejsce w czasach swojej świetności, zejdźcie ścieżką w dół, do ukrytego w głębokim wąwozie ogrodu Kolymbethra. To miejsce udowadnia, że starożytni Grecy byli nie tylko genialnymi budowniczymi świątyń, ale przede wszystkim mistrzami inżynierii wodnej. Około 480 roku p.n.e. tyran Teron zlecił swojemu architektowi Feaksowi wykonanie monumentalnego systemu nawadniającego. Woda była przechwytywana z głębokich, drążonych ręcznie w wapiennej skale podziemnych tuneli, które do dziś ciągną się kilometrami pod całym kompleksem. System ten sprowadzał życiodajny płyn do potężnego zbiornika retencyjnego o obwodzie siedmiu stadiów (czyli około 1,3 km), zwanego Kolymbethra. W starożytności był to ogromny sztuczny basen, po którym pływały łodzie, hodowano ryby, a w okolicy gniazdowało ptactwo Woda służyła również do zasilania miejskich gajów i ogrodów. Z biegiem wieków, gdy dawne Akragas upadło, basen przekształcił się w osłoniętą od wiatrów i niezwykle żyzną dolinę. Miejscowi mnisi ze znajdującego się niedaleko klasztoru oraz rolnicy przez wieki uprawiali tu cytrusy. Dzisiaj, po latach niszczenia i zarastania dziką roślinnością, to wyjątkowe miejsce zostało odrestaurowane przez organizację FAI (Fondo per l’Ambiente Italiano).

Kiedy schodzicie na dno wąwozu, natychmiast otacza was zupełnie inny mikroklimat. Powietrze staje się gęste, chłodniejsze i niesamowicie pachnące. Dookoła szeleszczą potężne korony przeróżnych odmian pomarańczy, cytryn, mandarynek, granatów i figowców, przeplatane stuletnimi drzewami oliwnymi i gigantycznymi opuncjami. W tle słychać cichy, relaksujący szum płynącej wciąż krystalicznej wody w starożytnych kanałach oraz ogłuszający, letni koncert tysięcy cykad. Kolymbethra to świetne miejsce na ucieczkę przed upałem i tłumem. Przyznam wam, że jest to moje ukochane miejsce w całej Dolinie Świątyń, takie, w którym po prostu odpoczywam.

Dolina Świątyń – informacje praktyczne

GODZINY OTWARCIA: CODZIENNIE 8:30 – 20:00, ALE KASY ZAMYKANE SĄ GODZINĘ WCZEŚNIEJ. DARMOWE WEJŚCIE NATOMIAST JEST W KAŻDĄ PIERWSZĄ NIEDZIELĘ MIESIĄCA.

NOCNE ZWIEDZANIE: od 20 czerwca do 20 września.
PONIEDZIAŁEK – PIĄTEK: 8:30 – 23:00 (ostatnie wejście o 22:00).
SOBOTY, NIEDZIELE I ŚWIĘTA: 8:30 – 24:00 (ostatnie wejście o 23:00) UWAGA: NOCNE WEJŚCIA SĄ PŁATNE NAWET W DARMOWE NIEDZIELE

Bilet normalny kosztuje 14 €, ulgowy 7 € (dla obywateli UE w wieku 18–25 lat). Poniżej 18 roku życia wstęp jest bezpłatny

Aktualnie do 31 października na terenie Doliny Świątyń można obejrzeć wystawę czasową Fernanda Botero. Z tego powodu do każdego biletu doliczana jest obowiązkowo dodatkowa opłata 3 euro.

To teraz nie pozostaje nic innego, niż zacząć odkrywać Agrigento! Ciao!

Teraz Twoja kolej!

Napisałam już kilka rozbudowanych przewodników, znajdziesz w sklepie.

Jeśli podoba Ci się ten artykuł, będzie mi miło, jeśli się nim podzielisz z innymi zostawisz komentarz

Zaobserwuj mnie na Instagramie, gdzie również dzielę się wiedzą na temat Włoch i rozdaję mnóstwo poleceńzniżek na noclegi oraz darmowych przewodników. Obserwuje mnie tam już 60 tysięcy osób!

Możesz zapisać się na mój newsletter – Cartolline dall’Italia, czyli pocztówki z Włoch. Co jakiś czas będę przenosić Cię do słonecznej Italii opowiadając o pięknych miejscach, lokalnych przysmakach i włoskim winie

Przeczytaj również:

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *