Są osoby, które nie mają pojęcia o tym, że Altamura się czymkolwiek wyróżnia. Większość tą nazwę kojarzy tylko dlatego, że w drodze do Matery trzeba się tam przesiąść do innego pociągu. Szkoda, bo to nie tylko urocze miasteczko, ale miejsce z wyjątkowym chlebem.
Pierwsze wrażenie z Altamury mam takie sobie. Miasteczko, jak wiele innych. Urocze, piazza tętni życiem, a słońce cudnie grzeje. To była wizyta kompletnie przypadkowa i bez świadomości, co tam można znaleźć. Dopiero wiele lat później, kiedy trafiłam tam dzięki współpracy z regionem, poznałam historię tego miasta i spojrzałam na nie zupełnie inaczej. Kolejny raz przekonałam się, ile zmienia w naszym odbiorze znajomość miejsca, do którego jedziemy.

Altamura – historia wokół bochenka
Pane di Altamura to chleb, który od stuleci jest dumą regionu Apulia i pierwszym w Europie pieczywem z Chronioną Nazwą Pochodzenia (DOP). Altamura jest miastem, w którym od zawsze chleb był ważną częścią życia. Już w starożytności rzymski poeta Horacy wspominał w swoich sonetach o wyjątkowym pieczywie wypiekanym w tej okolicy, twierdząc, że to „najlepszy chleb na świecie”. Trudno o lepszą rekomendację. Ale jeszcze wcześniej, na tych terenach, już od czasów osad neolitycznych, ludzie uprawiali pszenicę durum, z której do dziś powstaje najsłynniejszy chleb we Włoszech.
W średniowieczu Altamura stała się ważnym ośrodkiem rolniczym i handlowym. Panujący wówczas na terenie dzisiejszej Apulii Fryderyk II, cesarz Świętego Cesarstwa Rzymskiego oraz król Sycylii, w XIII wieku otoczył miasto potężnymi murami i nadał mu prawa, które sprzyjały rozwojowi piekarni. Chleb był wyrabiany głównie przez kobiety, w domu, a następnie wypiekany w publicznych piecach. Piekarz wypalał foremki ręcznie robioną drewnianą lub żelazną pieczęcią, na której znajdowały się inicjały głowy rodziny, po czym wkładał je do pieca. Najważniejszą cechą chleba była jego trwałość, niezbędna do zapewnienia pożywienia rolnikom i pasterzom podczas tygodni spędzonych poza domem na wzgórzach Murgii. W rzeczywistości ich obiad składał się z zupy chlebowej doprawionej oliwą z oliwek i solą. Aż do połowy ubiegłego stulecia na ulicach Altamury można było usłyszeć o świcie okrzyk piekarza oznajmiający, że chleb został upieczony.
Podobno sam cesarz Fryderyk II, słynący ze swojej ciekawości i pasji do nauki, po raz pierwszy skosztował chleba z Altamury podczas jednej ze swoich podróży. Piekarz, u którego się zatrzymał, podał mu świeżo wypieczony bochenek, mówiąc: „To chleb, który nigdy cię nie zdradzi”. Cesarz zabrał go ze sobą i podobno przez wiele dni chleb pozostawał świeży i smaczny. Od tamtej pory uważa się, że Pane di Altamura to chleb, który świetnie nadaje się na prowiant w długą podróż.
Ze względu na swoją trwałość i długą świeżość, Pane di Altamura był nieodłącznym elementem sakiewek z jedzeniem podróżnych, pasterzy oraz żołnierzy. Już w czasach rzymskich legioniści zabierali ze sobą ten chleb (nie był jeszcze tak nazywany, ale już znany), ponieważ mógł przetrwać wiele dni bez utraty smaku. W Apulii do dziś krąży powiedzenie, że Pane di Altamura jest „chlebem, który nigdy cię nie zawiedzie” – bo nie pleśnieje szybko, zachowuje miękkość, a odpowiednio przechowywany może być jedzony nawet po tygodniu.

Sekret smaku: pszenica, woda i czas
Co sprawia, że chleb z Altamury jest tak wyjątkowy? To połączenie trzech kluczowych elementów:
- Pszenicy durum – uprawianej na żyznych polach Apulii, bogatej w gluten, nadającej chlebowi charakterystyczną elastyczność i złoty kolor.
- Wody źródlanej – pozyskiwanej z okolicznych wapiennych gór Murgia, krystalicznie czystej i o idealnym składzie mineralnym.
- Czasu i rzemiosła – tradycyjny proces wyrabiania chleba wymaga długiego dojrzewania ciasta (co najmniej 12 godzin), a następnie pieczenia w piecach opalanych drewnem, co nadaje mu charakterystyczną, grubą i chrupiącą skórkę.

Co zobaczyć w Altamurze poza piekarniami?
Altamura to nie tylko miasto chleba, ale i fascynującej historii. Oprócz piekarni warto odwiedzić:
- Katedrę Santa Maria Assunta – ufundowana przez cesarza Fryderyka II w XIII wieku. Choć sam władca słynął z zamiłowania do stylu normańsko-sycylijskiego, tutaj postawił na gotyk. Fasada świątyni jest bogato zdobionym portalem z misternie rzeźbioną lunetą, przedstawiającą sceny biblijne, a także imponującą rozetą, która w blasku południowego słońca przypomina koronkowe dzieło sztuki. Takie rozety zresztą zobaczysz na fasadach wielu apulijskich kościołów. We wnętrzu katedry są zdobione kapitele, misternie rzeźbione stalle oraz drewniany strop o bogatej dekoracji.
- Człowieka z Altamury – W głębi groty Lamalunga, w pobliżu Altamury, archeolodzy dokonali jednego z najbardziej fascynujących odkryć w historii włoskiej paleoantropologii – znaleźli niemal kompletny szkielet neandertalczyka, którego wiek szacuje się na około 150 000 lat. Znalezisko to jest wyjątkowe nie tylko ze względu na stopień zachowania, ale także na osady wapienne, które przez tysiąclecia pokryły kości, nadając im niemal rzeźbiarski charakter. Człowiek z Altamury to prawdziwa kopalnia wiedzy dla naukowców. Dzięki niemu możemy znacznie więcej dowiedzieć się o trybie życia naszych prehistorycznych przodków. Oryginalny szkielet znajduje się w grocie, ale jego replika oraz materiały filmowe można zobaczyć w miejscowym muzeum. Naprawdę warto, zwłaszcza z dzieciakami!
- Claustri Altamurani – Kiedy w 1232 roku cesarz Fryderyk II postanowił zaludnić z powrotem Altamurę, sprowadził do miasta różne grupy etniczne – Greków, Arabów, Żydów i Latynosów. Zwolnił ich z podatków, żeby mogli spokojnie zarabiać na życie. Z tego miksu etniczno-kulturowego powstała też wyjątkowa rzecz – krużganki, których architektura świadczy o niezwykłej symbiozie, w jakiej żyli mieszkańcy. Na dziedziniec wchodziło się od strony wąskich uliczek. Był on lekko pochylony do wewnątrz, żeby woda deszczowa mogła spływać do specjalnych cystern. Przede wszystkim krużganki miały pełnić rolę spajającą społeczność – to właśnie tutaj jadano posiłki i spotykano się w ciągu dnia. Szczególnie warte odwiedzenia są:
- Claustro Giudecca
- Claustro Tradimento
- Claustro Tricarico
- Claustro dei Mori
- Claustro Altieri
Jak jeść chleb z Altamury?
Chleb z Altamury jest tak smaczny, że można jeść go solo, ale Apulijczycy uwielbiają go z:
- Oliwą extra vergine z Apulii – wystarczy kawałek chleba, kilka kropel oliwy i szczypta soli morskiej.
- Burratą – kremowy ser z Apulii idealnie komponuje się z chrupiącą skórką chleba.
- Capocollo di Martina Franca – lokalną wędliną, dojrzewającą w dymie drewna dębowego.

Chleb, który przetrwał wieki
Dziś Pane di Altamura to nie tylko symbol miasta, ale i całej Apulii. Jest dowodem na to, że tradycja, jakość składników i szacunek dla rzemiosła mogą stworzyć produkt, który nie zmienia się od wieków, a jednocześnie wciąż zachwyca. Jeśli więc znajdziesz się w Altamurze, koniecznie go spróbuj, najlepiej w Forno Santa Chiara, gdzie oprócz chleba zjesz przepyszną focaccię oraz lokalne wędliny i sery. To miejsce ostatnio zrobiło się naprawdę popularne, ale jeśli nie będzie wolnych stolików, zawsze możesz kupić różne rzeczy na wynos.
Piszę z pasji i miłości do Italii. Bardzo się staram, żeby treści, które przekazuję były rzetelne i sprawdzone.
Teraz Twoja kolej!
- Jeśli podoba Ci się ten artykuł, będzie mi miło, jeśli się nim podzielisz z innymi i zostawisz komentarz
- Zaobserwuj mnie na Instagramie, gdzie również dzielę się wiedzą na temat Włoch i rozdaję mnóstwo poleceń.
- Możesz zapisać się na mój newsletter – Cartolline dall’Italia, czyli pocztówki z Włoch. Co jakiś czas będę przenosić Cię do słonecznej Italii opowiadając o pięknych miejscach, lokalnych przysmakach i włoskim winie.
- Moje e-booki znajdziesz w sklepie.

